
Dzisiejszą gwiazdą jest nowa odsłona tuszu colossal. To druga wersja, którą testuję. Mam już za sobą wersję 100% black, z której byłam bardzo, bardzo zadowolona.
Producent obiecuje nam:
Dla kobiet, które pragną w prosty sposób nadać swoim oczom legendarny look `smoky eyes`.
Działanie:
- połączenie kolagenowej formuły Colossal z intensywnie czarnymi i matowymi pigmentami, jak w kredce do oczu,
- kultowa, mega pogrubiająca szczoteczka Colossal,
- trzy trendy, matowe odcienie zapewniają idealne dopasowanie makijażu smoky do Twojego looku,
- matowe wykończenie, efekt przydymionego makijażu.
Efekt: kolosalne pogrubienie i przydymione spojrzenie dla prawdziwego efektu `smoky eyes`.
Dostępne kolory: czarny, brązowy, niebieski.
Oceniam go z perspektywy takich nagich rzęs:
+ tusz ładnie podkręca,
+ bardzo dobrze pogrubia i wyraźnie akcentuje rzęsy idealnie je rozdzielając,
+ nie skleja rzęs,
+ promocyjna cena - 22zł,
+ mnie nie podrażnił i nie uczulił
+ opakowanie jest standardowe dla tuszy z tej serii, aczkolwiek podoba mi się dym na zakrętce,
+ nie pamiętam szczoteczki w poprzedniej wersji, ale wydaje mi się, że była taka sama lub bardzo podobna - dla mnie idealna do pogrubiania,
+ co do koloru mam pewne wątpliwości - nie wydaje mi się, żeby był jakiś szczególny, ot zwykły czarny,
+ nie kruszy się i nie osypuje,
Jedynym mankamentem jest to, że nie daje efektu smoky :)
jedna warstwa
dwie warstwy
Według mnie nie ma co nad nim rozprawiać, ponieważ jest bardzo zbliżony do poprzednich wersji. Na pewno nie da nam smoky eyes, bo to tylko tusz :)Ja nie żałuję zakupu, ponieważ efekty, jak to po colossalu są bardzo, bardzo dobre. Jednak bardziej odnajduję się w wersji 100%black.
x.o.x.o
Marta :)


