Ilość wyświetleń bloga

Obserwatorzy

niedziela, 27 kwietnia 2014

Czy tylko ja w całym internecie nie mogę tego czytać???

Witam Was bardzo serdecznie!!

i na tym koniec uprzejmości.
Na youtube i na blogach pełno jest zdań "kupiłam to przez youtube", "skusiła mnie recenzja xyz". Nie powiem, że ja tak nie robię, bo robię. Po coś w końcu to wszystko czytam, oglądam, udzielam się i w ogóle. Najczęściej dotyczy to kosmetyków, taka branża. Jednak wiele z nas poleca ubrania lub książki.
O ile ubrania jakoś szczególnie mnie nie ruszają, o tyle wspominki o książkach zawsze chętnie sprawdzam.

Rzadko sięgam po romansidła i książki, w których głównym wątkiem jest wątek miłosny. Jednak po tę serię sięgnęłam. Trudno nie sięgnąć gdy co rusz słyszy się jakie to piękne.
Miło być pięknie i porywająco.
a jak było?
nudno, mdło i przeraźliwie rozwlekle.
a gdzie ta nuda?



O serii książek Anny Ficner - Ogonowskiej pierwszy raz usłyszałam właśnie na youtube, około grudnia. Początkowo mnie nie porwały, ponieważ jest to tematy, która mnie zupełnie nie interesuje. Jednak im więcej było pozytywnych recenzji tych książek tym bardziej zaczęło mnie w ich stronę ciągnąć.
W lutym zalogowałam się na stronie swojej biblioteki, odczekałam swoje (a w kolejce było sporo osób) i w końcu ją miałam! Co to była za radość!

Alibi na szczęście

Przeczytałam ją w euforii, prawie na jednym tchu. Spodobało mi się.
Wprawdzie miałam do niej trochę zastrzeżeń, ale generalnie byłam zadowolona i na tej fali zadowolenia sięgnęłam po następną część.

Krok do szczęścia

Już po kilku stronach zaczęłam się irytować.

Hanka - piskla jakich mało. Chodzi, jęczy i tylko myśli. Ciągle godzi się z przeszłością, przez dwie strony stoi przed progiem pokoju i go w końcu nie przekracza. Jakby w środku czekały na nią smoki.

Fakt, że spotkała ją wielka trauma, po której każdy byłby załamany. Jednak Hanka zupełnie nie potrafi się podnieść i to po jakim czasie. W normalnym życiu już dawno byłaby u psychiatry.
Wodzi tego Mikołaja za nos przez 600 stron.

Mikołaj - bardzo podobna para kaloszy. Wzdycha do tej Hanki i wzdycha, a ona zwodzi go tak właściwie niczym. Każdy normalny facet dałby już sobie spokój. OK, rozumiem, że być może komuś jego upór może się podobać, ale olaboga każdy ma jakąś godność i gdyby był tyle razy pomiatany, zbywany, odrzucany to dałby sobie spokój. Facet to ma być facet, a nie ciepłe kluchy, które będą znosić wszystkie te upokorzenia i odrzucenia.
Oprócz swojego miękkiego charakteru to facet jak marzenie - przystojny architekt!!!

Opisy w tych książkach to zupełny gwóźdź do trumny. Myślałam, że wchodzenie po schodach przez dwie strony przeminęło wraz z latami świetności Mody na sukces. Tutaj jednak udaje im się to w każdym tomie.

Szybciej można wejść na szczyt PKiN niż na piętro domu Hanki.

Ja tych książek nie mogę czytać w całości. O ile pierwszą część przeczytałam od deski do deski o tyle w dwóch następnych stosowałam kartkowanie i czytanie co ciekawszych elementów, a po czwartą nawet nie chcę sięgać.

Naprawdę nikomu ich nie polecam.

a Wy je czytałyście?
podobały się Wam?
pozdrawiam Was serdecznie!!
Marta.

11 komentarzy:

  1. mnie w ogóle ta seria nie kusi, jakoś ani trochę romansidła polskich autorek mnie nie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie kreca mnie takie ksiazki. Chociaz uwielbiam Szwaje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakos niespecjalnie lubie polska literature romantyczna, wyjatkiem jest Grochola :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czy tylko ja pierwszy raz o nich słyszę? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam pierwsza czesc do połowy, poleciła mi ja mama, przeważnie mamy podobny gust ale ostrzegała mnie ze jest to ksiazka dla starszych Pan, jakis tam romans i jak widac miała racje, jednak. Nicholas Sparks pozostanie w moim sercu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama przeczytałam "Alibi na szczęście" i na tym zakończyłam swoją przygodę z tą autorką.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie czytałam tych książek także się nie wypowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam sporo pozytywnych recenzji i zdecydowałam się zamówić tę książkę w bibliotece. Mam poważne obawy, ponieważ książki zaliczane do literatury kobiecej często są po prostu głupie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego właśnie się obawiałam ;)
    Już widzę, że nie mam czego szukać w tych książkach.
    Tak samo było Z Greyem. Przeczytałam fragment i już wiedziałam, że czytanie będzie drogą przez mękę.

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o nie wstawianie komentarzy typu "zapraszam do siebie ". Uwierzcie, że chętniej zaglądamy na blogi dziewczyn, które komentując nie reklamują się. Z góry dziękujemy! :)