Ilość wyświetleń bloga

Obserwatorzy

środa, 10 września 2014

dwa miesiące z ziaja liście manuka.

Witam Was bardzo serdecznie!

Liście manuka to ostatnio najczęściej powtarzane słowa w kontekście pielęgnacji skóry tłustej. Wszystko za sprawą najnowszej linii firmy Ziaja. W skład linii wchodzi: pasta do głębokiego oczyszczania, tonik zwężający pory, krem nawilżający na dzień, krem mikrozłuszczający na noc oraz dwa żele do mycia twarzy: zwykły i z drobinkami peelingującymi.

Kosmetyki kupiłam na początku czerwca, czyli od razu po pojawieniu się ich w sklepach firmowych. Były wtedy w bardzo korzystnej promocji, ponieważ kosztowały 11,50 za zestaw dwóch sztuk.

Najwięcej pozytywnych recenzji zgarnia pasta do głębokiego oczyszczania, więc i ja od niej zacznę.




Pasta swoją formą, konsystencją i przeznaczeniem bardzo przypomina produkty już dostępne na rynku, czyli m.in. Garnier 3w1 czy Under20 3w1. Obu używałam  i oba są moimi absolutnymi faworytami. Spodziewałam się tego, że pasta będzie działała podobnie, jak nie lepiej. Generalnie jest do obu wspomnianych wyżej żeli bardzo podobna, ale nie identyczna. Ma lżejszą konsystencję i mniej drobinek peelingujących. Przez to i jej działanie oczyszczające jest słabsze. Pomimo tego dobrze oczyszcza i odświeża cerę. Posiadaczki cer mieszanych i lekko tłustych powinny być zadowolone z oczyszczania jakie im zapewni, jednak dla mnie nie jest ono wystarczające i jeżeli znów sięgnę po taki rodzaj produktu na pewno będzie to garnier lub under20. Mam jednak mocno tłustą cerę i po prostu potrzebuję mocnego oczyszczania.
Konsystencja przywodzi mi na myśl pasty do zębów z drobinami wybielającymi. Jest stosunkowo gęsta, ale nie tak gęsta jak inne tego pokroju. Drobin jest dość dużo, jednak nie aż tak dużo. Nie wiem jak to dobrze ująć, ale po prostu gdyby było ich więcej pasta byłaby lepsza w działaniu.

Minusem według mnie jest pojemność, która jest stanowczo zbyt mała. Pasta ma zaledwie 75ml, a mogłaby mieć minimum 100ml. Mała pojemność zużywa się szybciej, trzeba częściej kupować, trzeba wydawać coraz więcej pieniędzy.

Moim prywatnym minusem jest opakowanie, które jak widać na zdjęciach po prostu jest zepsute. Od początku się nie domykało, a teraz przy końcówce nie zamyka się wcale, a przez to powietrze hula w środku, wszystko co osadziło się przy dziubku jest zaschnięte i nie mogę przetransportować mojej pasty nigdzie poza własny dom.

PODSUMOWUJĄC: kupiłam, poużywałam, wyrzuciłam, zapomniałam.

Kolejnym dużym hitem tej serii jest tonik zwężający pory. Oczywiście, że go też kupiłam.


Strzałem w stopę przy tym produkcie okazało się opakowanie. Miało być wybawieniem, a stało się przekleństwem. Przynajmniej dla mnie. Ja go po prostu nienawidzę. Za każdym razem gdy sięgam po tonik towarzyszy mi jedna myśl "znów trzeba będzie się napsikać". Potrzebuję około dziesięciu psiknięć, aby wacik był wystarczająco nasączony. Dla mnie atomizer się nie sprawdził, ale fajnie, że przynajmniej przyda się później. Dobrze, że się chociaż nie zacinał.

Tonik nie zachwycił mnie, aż tak bardzo, ale i nie zawiódł., Trochę mnie ten produkt ani ziębi ani grzeje, a po wielu zachwytach można byłoby spodziewać się więcej. Generalnie to dobry tonik do odświeżenia i ukojenia skóry. Domywał resztki makijażu, koił skórę po peelingach. Można powiedzieć, że robił to co każdy dobry i szanujący się tonik powinien robić. Mankamentem jest jeden aspekt, który miał być siłą napędową sprzedaży tego kosmetyku, a mianowicie działanie antybakteryjne na skórę tłustą. Tego właśnie w tym produkcie zabrakło. Dużym plusem jest wydajność. Tonik towarzyszy mi od 30 czerwca, czyli już dwa miesiące, a zużycie widać na zdjęciach. Miały być cuda na kiju, a jest kolejny tonik bez polotu na sklepowej półce

Seria z liściami manuka pełna jest hitów (a przynajmniej tak twierdzą wszelkie opinie), a kolejnym miał być krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym. Kremy z kwasami znam dosyć dobrze, ponieważ stosuję je już od dłuższego czasu. Ten akurat ma najniższe stężenie spośród tych, które stosowałam i takie stężenie okazało się dla mnie za niskie. Zazwyczaj stosowałam stężenie 5 i 10%.


Mam cerę tłustą z wieloma zaskórnikami - generalnie nie jest zbyt ciekawie. i być może z tego wynika moja ocena. Po prostu krem nie sprawdzi się na prawdziwie problematycznej cerze. Stężenie jest zbyt niskie jak na moje potrzeby. Na mojej skórze krem nie zrobił nic ciekawego, a już na pewno nie osiągnęłam takiego efektu jakiego od kwasów się wymaga, czyli wygładzenia skóry. Liczyłam na to, że na lato mi wystarczy, ale jednak nie zrobił nic. Nie pogorszył i nie polepszył stanu mojej skóry. Był sobie takim niczym. Jestem bardzo zawiedziona, ponieważ na hasło "kwas migdałowy" zareagowałam bardzo optymistycznie i liczyłam na wiele.

Wydaje mi się, że moja negatywna opinia wynika z tego, że krem nie jest dostosowany do moich potrzeb. Czyli dla dziewczyn, które mają mocno problematyczną cerę także może okazać się za słaby. Myślę, że krem może się sprawdzić u osób, które mają wypryski od czasu do czasu lub u osób, które chcą spróbować kwasów po raz pierwszy.


Krem na dzień to chyba najmniej lubiany kosmetyk z całej serii. Pojawia się wiele opinii, że jest zbyt tłusty, że ciężko się wchłania, że ma skłonności do zapychania skóry.

Znów miało być pięknie, a wyszło do niczego.

Krem ma bardzo ciężką konsystencję. Wchłania się długo i to nie do matu, ponieważ jest wyraźnie widoczny na skórze, a co za tym idzie żaden podkład nie będzie się na niej dobrze trzymał. Krem wyszedł w nowościach w okresie letnim, więc ciężka konsystencja wpływa na jego niekorzyść. Na pewno nie wchłonie się do matu. Warstwa, którą po sobie pozostawia nie jest matowa, a wprost przeciwnie bardzo mocno świecąca. Sugerując się nazwą można mieć złudną nadzieję, że to owe nawilżenie. Nic bardziej mylnego :) To po prostu tłusta warstwa, pod którą skóra nie ma czym oddychać.

Pojawia się wiele opinii o tym jakoby zapychał. Ja nie zauważyłam takiego objawu, ale także krem nie poprawił stanu mojej skóry, a używałam go dobry miesiąc.

W kremie mocno broni się zapach, który jest bardzo przyjemny, lekko cytrusowy może. Generalnie bardzo podobny do reszty zapachów w tej serii.

Opakowanie w tubce również nieco broni ten produkt, ale w końcu nie kupujemy go dla tubki, ale dla działania, a tego jak już widać, brak.

Dodatkowo dosyć mocnym minusem jest niski SPF kremu, ponieważ wynosi zaledwie 10. Jeżeli krem ma być stosowany w duecie z kremem na noc, który ma w składzie kwas migdałowy, to powinien wynosić minimum 20. Boję się jednak myśleć jak tłusty byłby ten krem gdyby jeszcze dorzuć mu wyższy SPF.

PODSUMOWUJĄC krem to dla mnie wielkie rozczarowanie, które pójdzie do kosza.


Wydaje mi się, że fala popularności tej serii zaraz opadnie. Ziaja liście manuka nie ma predyspozycji do tego, by zostać na stałe linią polecaną na trądzik. Chociaż wiem, że wielu z Was bardzo odpowiada :)

pozdrawiam Was serdecznie!!
Marta.

12 komentarzy:

  1. Mam ogromną ochotę na tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w mojej paście zatyczka też się nie domyka :/ i tak samo nienawidzę opakowania toniku :D tyle, że ja nie psikam a odkręcam to dziadostwo bo nie mam do tego cierpliwosci :P

    OdpowiedzUsuń
  3. drugi blog na który wchodzę i te same kosmetyki :) muszą być naprawdę dobre a ja ich znaleźć nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie czytasz treści tylko obrazki oglądasz:P

      Usuń
  4. Ja od razu przeczuwałam że ta cała seria to będzie nie wypał. Została stworzona dla cer problematycznych a tak naprawdę wyszedł ''wielki pic na wodę''. Chwyt marketingowy na nazwę ''liście manuka''. Dobrze że nic z tej serii nie kupiłam. Mam cerę trądzikową i pewnie narobiłabym sobie niezłej kaszany:P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz wydaje mi się, że (sądząc po składzie) ten tonik powinno się wklepywać, tzn. spryskać uprzednio oczyszczona twarz i wklepać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym myślałyśmy, ale w końcu stanęło na waciku, ponieważ nawet takie zastosowanie jest opisane na opakowaniu.
      ale skoro ekspert tak sugeruje to spróbuję :)

      Usuń
  6. Mnie się krem fajnie stosuję. Jest ciekawy. Delikatnie nawilża i jest świeża.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle Ziaja narobiła szumu i wyszło jak wyszło ;) Ja tam za nimi nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kremu nie lubię i męczę się żeby go wykończyć, ale pasta jest całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pasta i tonik są bardzo fajne :) krem na dzień nic nie robi ale może dlatego, że mam cerę tłustą, mocno się przetłuszczającą

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o nie wstawianie komentarzy typu "zapraszam do siebie ". Uwierzcie, że chętniej zaglądamy na blogi dziewczyn, które komentując nie reklamują się. Z góry dziękujemy! :)