Ilość wyświetleń bloga

Obserwatorzy

środa, 7 sierpnia 2013

Wakacyjna kosmetyczka - odsłona 2013!

Hej! :)

Dzisiaj zapraszam Was na moją wakacyjną kosmetyczkę przygotowaną trochę na szybko, ponieważ w poniedziałek dowiedziałam się, że jednak będę mogła ponownie pojechać w cudowne miejsce, oddalone od świata i ludzi. Spędzę dwa tygodnie bez internetu, z kiepskim zasięgiem, bez sklepów, z wi-fi, które jest jak yeti - wszyscy słyszeli, nikt nie widział. I TAK SIĘ CIESZĘ :)

Oczywiście gdy to wszystko zbierałam wydawało mi się, że wyjdzie zaledwie kilka sztuk, a tu dwie kosmetyczki! 

Makijażu jest zdecydowanie mniej, ponieważ będzie on mi towarzyszył przez zaledwie 3-4 dni.
 Pomadka Celia to pewniak, który zawsze się sprawdza. Będzie to jedna z nielicznych pomadek, które zużyję do końca. Ze sobą zabieram odcień 603. 
Tint z essence jechał ze mną w poprzednim roku, pojedzie i teraz. Moja miłość do niego jest trochę napadowa - używam go namiętnie przez miesiąc, by później odstawić na dwa. 
Tusz Clump Defy towarzyszy mi już od czterech miesięcy, nie kończy się, nie zasycha, jest świetny! 
Astor Skin Match Blush to mój ulubiony róż, którym nie robię sobie ruskiej krzywdy i na dodatek bardzo dobrze się trzyma. Dodatkowo ma pędzel, więc nie muszę zabierać dodatkowego bagażu. 
Lirene City Matt Podkład Matująco - Wygładzający jedzie ze mną, ponieważ szczególnie zależy mi na długotrwałym zmatowieniu twarzy. Dodatkowo to najciemniejszy podkład, który teraz posiadam.
Bell Korektor z minerałami świetne tuszuje zarówno moje cienie pod oczami jak i coś tam na twarzy. Dodatkowo jest trwały i ma wygodny aplikator. Jest już trochę po terminie, więc dążę do skończenia go. 
Zabieram ze sobą tylko jeden pędzel, do pudru. Resztę kosmetyków mogę nałożyć palcami, a makijażu oka nie planuję. 
Rimmel Stay Matte jedzie ze mną, ponieważ jest to mój jedyny puder prasowany, a zabawa z sypkimi to naprawdę nie na te warunki. 
Pęsetka to ogarnięcia brwi to dla mnie obowiązek, nigdzie bez niej nie jeżdżę :) 

Najpierw będę się bronić przed wszelkimi ugryzieniami za pomocą klasycznego OFF, a jeżeli jednak już coś się trafi to potraktuję to żelem na ukąszenia. 

Kremy do rak zabieram dwa, ponieważ oba są już na wykończeniu, a jako że nie mam ograniczeń bagażowych...
Krem L'Occitane jest znany chyba wszystkim. Będę dużo pracować z wodą, więc na pewno mi się przyda. 
Ratunek od Lirene podbił serca całej mojej rodziny. Zostało go już naprawdę niewiele, żałuję że ma tak małą pojemność. 

Poranne oczyszczanie od jakiegoś czasu zaczynam od pianki La Roche - Posay. Jest delikatna, ale trochę niewydajna. 
Effaclar to mój najlepszy towarzysz. Mogłabym jechać tylko z nim w kosmetyczce, a i tak jakoś bym przeżyła. 
Woda termalna towarzyszy mi od niedawna, ale jest niezastąpiona na podrażnienia. Miniaturka będzie w sam raz. 
Tonik Lirene stał się moim hitem. Nie mogę go zostawić na dwa tygodnie :) 

Jeżeli chodzi o kremowanie to zabieram ze sobą dwa kremy. 
Krem Eris VitaCerin będę stosowała zarówno na dzień jak i na noc, ponieważ nie chce zabierać oddzielnego kremu na noc. 
Krem BB Lirene użyłam jak do tej pory tylko raz, więc nie jest sprawdzony, ale jedzie pomimo tego. Jedzie, bo okazał się całkiem dobrze matującym i kryjącym produktem. Zapewne użyję go tylko kilka razy, ale i tak jedzie :) 

Jak już się dopcham pod prysznic to użyję tam żelu gruszkowego Lirene, który uwiódł mnie lekkim, prawdziwie gruszkowym zapachem. 
a jak już będę miała pełnię szczęścia, czyli dużo czasu pod prysznicem to użyję balsamu od nivea. Nie będę miała zbyt wiele możliwości na balsamowanie się, więc lepszy rydz niż nic. 
Bez Syrenki nie jadę :) 
 Kilka próbek balsamów, bo może jednak będę się balsamować, a ja nie to oddam współlokatorkom.

 
Tangle Teezer - mam ją dopiero dwa dni. Do zakupu namówiła mnie Mama, po wspólnym oglądaniu filmików na YT. Kolorowe zasoby Mintishop zostały już bardzo uszczuplone, więc padło na zielono - żółtą.
Szampon Pharmaceris używam od kilku dni i bardzo go lubię, głównie ze względu na to, że nie podrażnia mi skóry głowy.  
Batiste zamówiłam właśnie z myślą o tym wyjeździe. Na wersję dark skusiła mnie Monika z bloga Moniszona , głównie ze względu na fakt, że podobno najlepiej odświeża. 

Na koniec zostawiłam kilka drobiazgów, czyli
Bibułki matujące, do obiadu wierzę w matowienie kremu, z kolei po obiedzie sięgnę po bibułkę i tak wytrwam do wieczora. 
Ręcznie robiony balsam do ust to prezent od dziewczyn z Igraszek Kosmetycznych. Pięknie pachnie i dobrze działa, czyli nie może zostać w domu :) 
Żel antybakteryjny od B&BW to na takim wyjeździe wprost obowiązek. 
Błyszczyk od Pat&Rub polubiłam za piękny pomarańczowy zapach i skuteczność działania. W sumie mogłabym się bez niego obejść, ale jedzie :) 


Generalnie wydaje mi się, że nie wyszło tego dużo. Każdą rzecz dobrze przemyślałam i nie pozwoliłam sobie na folgowanie :) Chyba o niczym nie zapomniałam!!??


pozdrawiam Was serdecznie!
i zostawiam z rozdanie, wciąż zapraszam do udziału!!!

MARTA. 


18 komentarzy:

  1. Fajny zestaw :) Ja szamponu z Pharmaceris nie lubię, ponieważ właśnie podrażnia skórę głowy, ale dopiero po jakimś czasie :( Na początku był nawet ok...

    OdpowiedzUsuń
  2. też bym się nie mogła rozstać z tonikiem od Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hoho poszalałaś :to musi jechać, tego przecież nie zostawię" pozytywnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekaie skomponowany zestaw, moj wyglada podobnie, acz nie tak samo, u mnie wiecej kolorowki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko bardzo przydatne, i jak tu się ograniczać np. z bagażem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam tą piankę z La Roche i rzeczywiście dokładnie myje i szybko mi się zużyła, ale byłam zadowolona. Woda retmana tej firmy jakoś mnie nie zachwyciła, sprawdzę tą z Uriage ;)
    Na komary ponoć świetny jest aromat waniliowy ten do ciast ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam produkty La Roche Posay :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. jak Cię coś pogryzie to znam lepsze cudo. Dermophenazol w spray, od razu pomaga

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja pielęgnacyjna kosmetyczka wyglądała podobnie pod względem ilości i rodzajów kosmetyków. Z kosmetyków do makijażu wzięłam minerałki: podkład, puder, róż i cień oraz tusz do rzęs, użyłam ich aż raz w ciągu dwóch tygodni, a potem i tak tego żałowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. widzę, że podobnie jak ja wybierasz minimalizm na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozsadnie spakowana kosmetyczka. Zazdroszcze tego zelu z BBW, moj zgubilam... a tak slicznie pachnial:(

    OdpowiedzUsuń
  12. same hitowe produkty, kosmetyki- perełeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo przemyślana kosmetyczna - moja pewnie wyglądała by podobnie :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  14. Sporo tego, ale wszystko naturalnie potrzebne nam kobietom:)

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o nie wstawianie komentarzy typu "zapraszam do siebie ". Uwierzcie, że chętniej zaglądamy na blogi dziewczyn, które komentując nie reklamują się. Z góry dziękujemy! :)