Ilość wyświetleń bloga

Obserwatorzy

środa, 4 lipca 2012

brązująca, alterrowa tanioszka.

Hej! Cześć!

Witam Was dzisiaj w stanie lekko kontuzjowanym, ponieważ pobieranie krwi to dla mnie prawie jak kontuzja, a nakłutą rękę traktuje później przez cały dzień jak nie w pełni sprawną :)
Tydzień z ogromnymi upałami stał się dla mnie tygodniem bez makijażu, bo i po co mi on. Wiem, że mój maybelline przetrwałby tę próbę, ale jednak potrafię przeżyć te kilka dni bez makijażu i ograniczam się tylko do kremu i żelu pod oczy. Moja skóra oddycha całą sobą :) Wiele z Was zapewne nie potrafiłoby się zdobyć na coś takiego (brzmi to tak jakby wyjście bez makijażu było jakimś heroicznym czynem, niczym napisanie egzaminu bez wyciągania telefonu:D). Dla Was, dla tych, które nie widzą swojego wyjścia bez krzty makijażu dziś będę polecać krem tonujący z alterry. Brzoskwiniowy tak w ogóle, więc bardzo letni i przyjemny. Ja go uwielbiam pod różnymi postaciami, zarówno jako samodzielny produkt, jak i zmieszany z podkładem dla lepszego krycia. Krem ten nie jest bez wad, ale generalnie jak na
8 złotych to jest to dobry produkt dla mało wymagających.

Teraz czas na rozliczenie jego głównych walorów i niedoborów, gdy działa sam, bez mieszania z podkładem:
+ moja cera różnie reaguje na różne rzeczy, przecież jak każda :) Ten krem mnie nie zapchał, nic ciekawego bądź też mniej ciekawego ze strony uczulenia lub wyprysków mnie po nim nie spotkało.
+ krem bardzo dobrze się rozprowadza przez swoją lekką konsystencję, nie tworzy smug, prześwitów czy czegoś tam jeszcze innego, niedobrego.
+ z moją ciemną skórą i generalnie ciemną karnacją stapia się idealnie, nigdzie nie nie odznacza, wprost nie widac go na skórze.
+ co tuszuje, zakrywa? zaczerwienia przykrywa delikatną warstewką przez co są niewidoczne.
+ genialnie wyrównuje koloryt, wszelkie przebarwienia są pod nim niewidoczne,
+ w kwestiach matowienia jestem bardzo wymagająca, dlatego sam krem nie jest dla mnie wystarczający, ale na pewno na plus jest to, że nie wzmaga, nie podkreśla świecenia się skóry,
+ ma bardzo delikatny i przyjemny zapach, będzie on odpowiadał także osobom, które nie lubią perfumowanych kosmetyków,
+ krem jest bardzo wydajny, ja używając go od połowy kwietnia od czasu do czasu, zużyłam zaledwie 1/3 opakowania,
+ naturalny skład, tyle wyczytałam na opakowaniu, więcej nie powiem, bo się nie znam.
+ cena zarówno na promocji jak i ta zwykła - obie poniżej 10zł.

-jego największa wada to opakowanie, ponieważ: tubka jest taka trochę licha, z za dużym otworkiem, przez przypadek można za dużo wziąć i co tu z nim zrobić na palcu.
tubka jest też całkowicie nieprzezroczysta, nie wiadomo ile kremu nam jeszcze zostało.
- dostępność tylko jednego odcienia, fakt, że w ogóle istnieje tyko jeden odcień, który jest dosyć ciemny. Dla jasnych karnacji krem ten nie nada się nawet w lecie.
- brak filtra. Jednak z recenzji wyczytałam, że dobrze współpracuje z większością kremów z filtrami.
- dla mnie minusem jest dostępność tylko w rossmannie - tak, tak, Rossmann jednak jeszcze wszędzie nie dotarł :)

Generalnie plusy zdecydowanie przewyższają minusy, dlatego polecam go Wam, szczerze Wam go polecam! :)


pozdrawiam serdecznie!
Marta.

15 komentarzy:

  1. ciekawa sprawa, ale narazie mam tyle podkładów, bb kremów otwartych, że nic nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi to mówisz? ja mam zapas niezły, więc też się nie skuszę :O

      Usuń
  2. Mam, go ale rzadko używam. Teraz na co dzień chodzę z "gołą" skórą, a jak już coś nakładam to jest to podkład ale tylko od większego dzwonu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja podczas upałów zawsze stosuję krem tonujący z Ziaji seria Nuno. Krem sprawdza się rewelacyjnie i jeszcze dodatkowo redukuje niedoskonałości. Ten z alterry z tego co czytałam bardzo zapycha więc raczej się na niego nie zdecyduje, chociaż jak będzie jakaś mega promocja to kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten krem, ale nie polubiliśmy się :( W czasie aplikacji roluje się, koszmarnie podkreśla pory, cera szybko zaczyna brzydko błyszczeć :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wlasnie ostatnio kupilam sobie tonujacy krem z OLAY niestety mam zbyt zla skore zeby pozwolic sobie tylko na ten rodzaj kremu:(

    OdpowiedzUsuń
  6. fajna sprawa, chyba sobie kupię ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba jednak pozostane przy swoich lekkich podkladach :) boje sie takich wynalazkow ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie alterra jest skończona na zawsze,raz kupiłam,dostałam uczulenie i nigdy nic więcej z tej firmy nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się na niego skusić jak wykończę krem koloryzujący z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do mnie na rozdanie:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajna wyczerpująca recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Prosimy o nie wstawianie komentarzy typu "zapraszam do siebie ". Uwierzcie, że chętniej zaglądamy na blogi dziewczyn, które komentując nie reklamują się. Z góry dziękujemy! :)